Dlaczego w Stanach jest tak brzydko?

To jedno z pierwszych pytań jakie zadawałam tuż po przylocie. Nie doczekałam się jasnej odpowiedzi. Dopiero z czasem zrozumiałam dlaczego jest jak jest.

 

usa chodniki

 

A to ci dopiero zaskoczenie

 

Polaków przyjeżdżających do USA zaskakuje fakt, że jest tu tak byle jak. Szczególnie jeśli mowa o miastach i dzielnicach zamieszkanych przez przeciętnych Amerykaninów, a nie tych z najbogatszym portfelem. Chodniki, jeśli są, to po prostu w formie zwykłych płyt betonowych, przed domami, na podjazdach wylewa się asfalt albo beton, a same domy budowane są ze szkieletowych konstrukcji (o tym pisałam tutaj: Jak wyglądają domy w USA). Kostki brukowej czy czerwonej dachówki ja tutaj nie widuję. No może z wyjątkiem bardzo bogatych albo zabytkowych dzielnic.

 

W Stanach ma być wygodnie i praktycznie, a nie ładnie

 

Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, dlaczego wiele rzeczy robionych jest tutaj – tak na mój gust – byle jak, na szybko, a nawet prowizorycznie. Wiesz dlaczego? Bo podstawowa zasada jest taka, że ma być wygodnie, praktycznie i jeszcze najlepiej tanio, a nie ładnie. Po co przepłacać za kostkę brukową, skoro płyta chodnikowa tak samo się sprawdzi, jest tańsza, szybko się układa, a jak się wyszczerbi to się ją zastąpi nową. Jeśli komuś to będzie oczywiście bardzo przeszkadzało. Tak samo z domem. W Stanach przeprowadzki są normalnym elementem życia. Dom służy kilkanaście lat, a później, gdy potrzeby się zmieniają, dzieci wyprowadzają, szuka się mniejszego i wygodniejszego lokum. Czy warto przepłacać i stawiać ceglane budynki na pokolenia? Dom w konstrukcji szkieletowej łatwo przearanżować, tu zburzyć, tu dobudować, tak żeby następny właściciel mógł dostosować go do siebie. Inna sprawa, że lasów jest tutaj jeszcze sporo i drewno to tańszy budulec niż cegła czy pustak. No to po co robić coś skomplikowanego jak można szybciej i wygodniej? Chyba, że mieszkasz na Florydzie, gdzie we wrześniu szaleją huragany. Tam przyda się dom z betonu.

 

usa znaki rower

 

Amerykańskie podejście do życia

 

Po jednej z wizyt w Polsce przywieźliśmy znajomym słodycze i pamiątki. Nic wielkiego, kubki z polskimi motywami. Pięknie podziękowali, bo w Stanach bardzo ważne jest, żeby ładnie podziękować i zadali tylko jedno pytanie: “czy te kubki można być w zmywarce?”. Jako świeżemu emigrantowi, nie zapoznanemu z tutejszymi realiami, nie przyszło mi do głowy sprawdzić przed zakupem. Teraz sama się sobie dziwię, jak mogłam nie zwrócić na to uwagi. Przecież ja też nienawidzę zmywać, a moja zmywarka jest ulubionym sprzętem w domu. Zanim czymś kogoś obdaruję upewniam się, że można to łatwo umyć albo wyprać i wysuszyć w elektrycznej suszarce. Jeśli zdarzy Ci się kupować jakiś prezent Amerykaninowi to też to sprawdź. A kubki były “dishwasher safe” i używane są do dziś. Te wymagające mycia ręcznego w najlepszym wypadku wylądowałyby na półce z pamiątkami.

 

Selfie z kwiatkiem

 

Specyficzny sposób życia mieszkańców USA rzuca się w oczy np. w okolicy przejścia granicznego przy Wodospadzie Niagara. Po stronie Stanów świat z betonu, a po kanadyjskiej kwitnące i pachnące kwiatowe klomby. W ogóle nie praktyczne, ale jakie piękne. Wielu mieszkańców Stanów przyjeżdżających tam po raz pierwszy, z wrażenia strzela sobie przy nich selfie. Będąc po kanadyjskiej stronie Niagary nie zdziw się, że turyści z USA zamiast przy wodospadzie robią sobie zdjęciach przy kwiatowych klombach.

 

Hollywood Aleja Gwiazd

 

Przyzwyczaisz się

 

Już przywykłam do tego, że nie przywiązuje się tutaj aż takiej wagi do tego, żeby było ładnie. Przecież nawet Aleja Gwiazd w Hollywood to tak naprawdę chodnik z betonowych płyt, odrobinę podrasowany, ale dalej nierówny. Spełnia swoje zadanie? Spełnia. I o to chodzi.

 

A Tobie jak podoba się takie podejście do życia?

 



  • Och pamiętam pamiętam.Tę szarość, nudę i bylejakość.Wszystkie klamki do drzwi okrągłe, przełączniki do światła czy gniazdka elektryczne w każdym domu takie same.Proste, toporne ,ale właśnie funkcjonalne.
    To oczywiście tzw. standard. Jak sobie kto życzy i go stać to może z Europy sciągnąć najnowszy i najbardziej elegancki design wszystkiego na co ma ochotę. Tylko po co? Jeśli się nie jest farmerem z dziada pradziada i nie siedzi się w tym samym gnieździe od pokoleń, to jaki sens wydawać forsę na zbytki i próżności?

  • A mnie się to wszystko bardzo podoba, jestem zwolenniczką prostoty i minimalizmu w sensie np.ilości mebli, obrazów na ścianie czy antyków w domu. Po co wydawać pieniądze na zbędne rzeczy jak można za to podróżować i mieć z tego satysfakcję. Forsa nie spada z nieba i ciężko się na nią pracuje.
    W swoim życiu mieszkam już w czwartym państwie, w USA, w którym, domy są z drewna ale można się w nich swobodnie czuć a nie tak jak w Europie ciasnota, że np.w kuchni czy pokoju nie można się pomieścić. To samo z ulicami, ktore są z jednym pasem ruchu na dodatek parkujące samochody na połowie chodnika i połowie jezdni utrudniają wszelki ruch samochodów i pieszych. Tutaj ulice są obszerne z wieloma pasami ruchu a podjazdy do domów pomimo braku kostki brukowej mieszczą 6 samochodów. Zaznaczam, że nie mieszkam w luksusowej dzielnicy a wokół domu jest wiele drzew i duże jezioro ze ścieżką zdrowia dla spacerowiczów i rowerzystów. Żadnego z tych krajów w których mieszkałam nie mogę porównać do USA. Dla mnie jest tu ładnie w tej tzw.szarości i czerwona dachówka jak i kostka brukowa nie jest mi do szczęścia potrzebna. Sorry ale jestem innego zdania i mnie się podoba takie podejście do życia jak w Stanach.

    • Cześć Alina,

      artykuł dotyczy głównie moich uczuć zaraz po przyjeździe i tego co mnie i wiele osób tutaj dziwi. Z czasem też przywykłam do obecnego stanu rzeczy i widzę w tym wiele plusów. Po prostu chcę pokazać różnice. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *