Kultura pracy w Stanach, czyli jak się pracuje z Amerykanami

Zwykły wtorek w biurze. Poranek. Nowy klient, pierwszy raz w tym miejscu i sekretarka. “Cześć, jak się masz?” “W porządku, a Ty?” “Dobrze, ale miałem wczoraj ciężki dzień, bo właśnie się rozwiodłem”. “O przykro mi. Kawa czy herbata?”

 

USA jak sie pracuje

 

O tym, ile dni pracuje się w Stanach i jak wyglądają tutaj wakacje i urlop już pisałam tutaj. Dzisiejszy tekst będzie inny, bardzo subiektywny. Dowiesz się z niego, jakie są moje doświadczenia w pracy z Amerykanami. Pamiętaj, to mój punkt widzenia, Twój może się różnić 😉

 

Są bardzo bezpośredni

 

Amerykanie w pracy opowiadają o swoim prywatnym życiu, bez skrępowania, nawet jeśli ledwo Cię znają. Wczoraj, w biurze słyszałam rozmowę nowego, potencjalnego klienta z sekretarką. Z tego co podejrzewam, to było ich pierwsze spotkanie. Ten człowiek nigdy w tym pokoju nie gościł. Tak na dzień dobry zaczął opowiadać o swoim rozwodzie i żalić się, że musi teraz jeździć pickupem, bo sedana wzięła żona. O ile rozumiem sytuację, rozwód, stres, o tyle zaskoczyło mnie, że bombarduje się taką wiadomością obca osobę. I to już od progu. Między kawą i ciastkiem.

 

Pracuję dla międzynarodowej firmy, mamy klientów i pracowników na całym świecie. Na porządku dziennym, nasi amerykańscy koledzy wspominają o tym co u nich. A to, że dziecko zachorowało, a to że z żoną w separacji i właśnie dzielą majątek, a to że kupili nowego psa. Nie wiem, czy wynika to z faktu, że pracujemy zdalnie i nie mamy okazji spotkać się przy kawce w kuchni, czy po prostu lepiej się czują jak trochę poopowiadają. Nie ważne przy jakiej okazji. I dodam, że tak zachowują się tylko Amerykanie. Koleżanki z mojego zespołu z Brazylii, Australii czy Turcji nigdy nie mówią o swoim prywatnym życiu. Chyba, że ich zapytasz. To w sumie tak jak ja 😊

 

Uprzejmość to ich drugie imię. A trzecie lawsuit.

 

W pracy wszyscy starają się zachowywać uprzejmie, nawet jeśli niekoniecznie są w nastroju. Nawet jak mają Ci do powiedzenia coś złego, to starają się to zrobić tak, by Cię nie urazić. Na ile wynika to z prawdziwej uprzejmości a na ile z ostrożności? Nie wiem. Nadmienię tylko, że tutaj, szczególnie w dużych korporacjach zdarza się lawsuit, czyli po prostu sprawa sądowa. Były pracownik pozywa firmę, bo poczuł się dyskryminowany ze względu na płeć, rasę, narodowość. Żaden pracodawca nie może cię zwolnić z powodu twojego pochodzenia czy akcentu. Teoretycznie, nie może być to przeszkodą w dostaniu wymarzonej pracy. Teoretycznie. W praktyce, różnie bywa. Ale nikt Ci tego nie powie, a nie nawet nie zasugeruje. Bardzo uprzejmie Ci podziękują, żebyś przypadkiem nie poczuł się urażony. A Twój prawnik nie miał okazji do zarobku.

 

Lubią dużo mówić

 

Amerykanie lubią dużo mówić o swojej pracy. Słuchasz raportu koleżanki na temat tego co zrobiła w poprzednim tygodniu i masz wrażenie, że bez niej firma by się zawaliła. Z tym klientem rozmawiała, to analizowała, o tym myślała. A potem zbierasz fakty i wychodzi, że w sumie to wszystko sprowadziło się do wysłania 3 e-maili. Mam wrażenie, że Amerykanie, w pracy używają wielu słów, ale w gruncie rzeczy przekazują mało treści. Ale to może to tylko moje osobiste doświadczenie, bo ja po prostu lubię konkrety.

 

USA budka z jedzeniem lunch

 

Lunch to świętość

 

W każdej pracy, z którą miałam do czynienia, przerwa około godziny 12 – 13 jest traktowana jak świętość. Czasami jest to 30 minut na obiad na stołówce, czasami godzina na wypad na miasto, ale musi się odbyć. Mało kto je kanapki przy biurku. Przerwa na lunch to nie tylko czas na jedzenie, ale i wyjście ze znajomymi z pracy, możliwość integracji i odpoczynku od obowiązków. Tak żeby przewietrzyć głowę i nabrać siły na pozostałe kilka godzin. I nie ważne czy pracujesz jako menager, elektryk czy sprzątasz domy. Lunch to czas dla Ciebie i masz go wykorzystać. Ale nie ma cudów, za ten czas pracodawca zazwyczaj nie płaci.

 

Cały dzień w pracy

 

Standardowy tydzień pracy ma tu 40 godzin, czyli 8 godzin dziennie. Plus czas na lunch. Bezpłatny. Czyli w sumie 9 godzin poza domem, plus dojazd. Z tego co wiem podobnie jest w europejskich miastach jak np. Londyn. Jak dla mnie lepiej, lubię jasne zasady. W Polsce z tego co wiem nadal obowiązuje 8 godzinny czas pracy. Wiadomo, że w tym czasie przysługuje przerwa na jedzenie. Ale ile jest tej przerwy? 15 minut? A czy 30 to nie za dużo? A czy szef nie będzie się krzywo patrzył, jak na stołówce posiedzę 35 minut? Tutaj nie trzeba się domyślać ani czaić.

 

Praca zdalna to norma

 

W wielu firmach, szczególnie z branży IT istnieje możliwość pracy zdalnej. Przy zawodach, które wymagają obecności przed komputerem, a nie przy maszynie nie ma potrzeby, żeby codziennie jechać 40 minut do biura. Tak samo można komunikować się poprzez wirtualną konferencję. Dlatego wiele firm zgadza się na pracę z domu, nawet jeśli jest to 1 czy 2 dni w tygodniu. Mam wrażenie, że większe jest tutaj zaufanie do pracownika.

 

Boston USA praca centrum

 

Ogólnie – jest dobrze

 

To takie krótkie podsumowanie tego jak się pracuje z Amerykanami. Niektóre rzeczy widzę tylko dlatego, że mam doświadczenie z Polski i patrzę na nie jeszcze przez ten pryzmat. Ciekawa jestem co Amerykanie powiedzieliby o pracownikach zza granicy. Muszę się dopytać. Dam znać.

 

A Ty masz doświadczenia w pracy z ludźmi z innych zakątków świata? Jak Ci się pracuje się w Europie?



  • Super artykuł! Czekałem na niego baaardzo i jak tylko zobaczyłem że jest wszedłem, a potem odłożyłem na stosowną okazję. Mam za sobą absolutnie rewelacyjne pół tygodnia, więc dziś mogłem sobie pozwolić na taką oto przyjemność. Nie żałuję :3.
    Tylko – no właśnie – za krótko! Ja mógłbym przy czymś takim posiedzieć i z pół godziny z kawką. I słuchać anegdot, przemyśleń, przykładów, porównań. I oglądać zdjęcia.

    Wielkie dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *