Nowy Jork – pokochasz czy znienawidzisz?

Miasto, które nigdy nie śpi. Tygiel kulturowy. Mówią, że albo je pokochasz albo znienawidzisz. Dlaczego?

 

Nowy Jork

 

Przypominam sobie swoją pierwszą wizytę w Nowym Jorku. To był grudzień, miasto wystroiło się w świąteczne lampki i dekoracje. Na Manhattanie stała już znana z “Kevina” choinka. Przechodnie mijali nas z parującymi kubkami, z których wystawały białe pianki. Zza witryn sklepowych wyglądały elfy i Mikołaje. Jak na zamówienie, po południu spadł pierwszy śnieg i pokrył ulice warstwą świeżego puchu. Razem ze światełkami i dobiegającymi z każdych drzwi “jingle bells”, utworzył bajową scenerię. Dałam się tym wszystkim oczarować. Pomyślałam wtedy, że fajnie byłoby tutaj pomieszkać. Poznać od środka to centrum amerykańskiego świata. Maszerować do pracy ulicami znanymi z filmów, w lecie biwakować na kraciastym kocu w Central Parku. Może nawet zaczęłabym biegać, bo tu chyba każdy biega i jest taki fit i w ogóle. Taki obrazek utworzył mi się w głowie po pierwszej wizycie w Wielkim Jabłku. Z każdą następną, do obrazka dołączały wcześniej niezauważalne szczegóły, o których nie mówią przewodniki, wzmacniane opowieściami mieszkających w NYC znajomych. I tak czas powoli pryskał. Teraz wiem, że to nie jest miejsce dla mnie. Nie na tym etapie życia. Dlaczego? Bo poza zaletami miasta, widzę, też jego wady, które jak dla mnie, są w tym momencie nie do zaakceptowania.

 

Zalety Nowego Yorku – co mi się tu podoba

 

To nie jest tak, że ja tego miasta nie znoszę. Lubię je, jest idealne na odwiedziny, spędzenie czasu, rozrywkę, zwiedzanie. Wiele mi się tutaj podoba, np:

  • Zróżnicowanie

Miasto to istny “melting pot” – tygiel, parujący kociołek, w którym wymieszane są kultury, języki i religie całego świata. Około 36 % mieszkańców miasta pochodzi z innych krajów, a mówi się tutaj w ponad 800 językach.

  • Energia

W końcu to miasto, które nigdy nie śpi. W dzień i w nocy tętni życiem. Gwar, śmiech i krzątaninę zobaczysz tutaj o każdej porze. Zawsze jest co robić. Masz ochotę na chińskie jedzenie o 1 w nocy? Nie ma problemu.

  • Kultowe miejsca

Chyba nie ma miasta, które byłoby częściej filmowane i fotografowane. Dlatego nawet przy pierwszej wizycie masz wrażenie, że znasz te ulice, kojarzysz żółte taksówki i bilbordy na Times Square. To świetne doświadczenie znaleźć się w kultowych miejscach, znanych z dużego ekranu.

  • Możliwości

To prawda, że w mieście jest duża konkurencja na rynku pracy i czuć rywalizację. Ale jest tutaj też masa możliwości do zawodowego rozwoju. Każda poważna firma ma w mieście filię lub placówkę, rynek pracy jest ogromny. Możesz tu zawodowo wiele zdziałać i rozwinąć skrzydła.

  • Miasto złożone z małych miasteczek

To co mi się najbardziej tutaj podoba, to fakt, że Nowy Jork to tak naprawdę skupisko małych miasteczek. Zycie wcale nie zaczyna i nie kończy się na Times Square, a w mniejszych i większych sąsiedztwach i osiedlach. I każde z nich jest inne, unikalne i ma swój specyficzny smaczek. Bo taki Harlem nijak nie jest podobny do wakacyjno-weekendowego Coney Island, a Little Italy na Bronxie ma całkiem inny charakter niż chociażby Astoria. Czasami wystarczy przejść kilka ulic, by poczuć się jak w innym zakątku globu.

 

taksówka Nowy Jork

 

I wady, czyli czego nie lubię

 

  • Problemy z czystością

Każde ogromne i zatłoczone miasto boryka się z tonami śmieci i zanieczyszczeń i konsekwencjami takiego stanu rzeczy. Londyn swego czasu miał problemy z lisami żywiącymi się w śmietnikach, w Nowym Jorku zamiast lisów są szopy i … szczury. Mniejsze gryzonie biegają po metrze, a te większe grasują po koszach. Jeśli wyrzucając śmieci usłyszysz dziwne syki i pojękiwania, miej się na baczności – szop zagościł w okolicy i łatwo się nie wyprowadzi.

  • Wysokie koszty życia i niski standard mieszkań

Ceny wynajmu w Wielkim Jabłku są przytłaczające. Wielu nowojorczyków nie stać na porządne mieszkanie w dobrej lokalizacji, zazwyczaj trzeba wybrać albo dobre miejsce, albo dobre warunki. Na dodatek, przynajmniej na początku w grę wchodzi tylko mieszkanie ze wspleóokatorami. O ile w czasach młodzieńczo-studenckich jest to fajna sprawa, o tyle na późniejszym etapie staje się to już męczące. Przynajmniej dla mnie. Okres, w którym mieszkałam z gronem znajomych w wynajmowanym mieszkanku już za mną i teraz za nic nie zamieniłabym swobody posiadania własnych czterech kątów.

  • Ruch, korki i kierowcy

Kierowcy z Nowego Jorku mają opinię nieuprzejmych, wciskających się przed maskę i nadużywających klaksonów. Jeśli na co dzień nie poruszasz się po tym mieście, za kółkiem uzbrój się w cierpliwość i miej oczy naokoło głowy.

  • Metro

Słynne nowojorskie metro to wygodne i szybkie rozwiązanie, pod warunkiem, że mieszkasz w popularnej dzielnicy. Wbrew pozorom, z niektórych zakątów miasta wcale nie tak łatwo dojechać na Manhattan, szczególnie po północy. Poza tym metro lubi się spóźniać, stać w korku i nie grzeszy czystością.

  • Na zakupy pieszo, bo szybciej wrócisz niż zaparkujesz

Super chodzi się tu na zakupy, pod warunkiem, że kupujesz tyle, ile możesz przynieść. Większe zapasy nie tak łatwo zrobić, bo nie tak łatwo zaparkować.

 

Fantastyczne miasto, ale nie dla mnie i nie teraz

 

Bardzo lubię odwiedzać Nowy Jork. Kawa smakuje tutaj lepiej niż w moim miasteczku, przy Times Square jadłam najlepsze burgery, a koło Wall Street przepyszne bajgle z łososiem. Zawsze jest tutaj co robić, a pomimo 5 lat w USA i kilkunastu wizyt w mieście mam jeszcze długą listę atrakcji do zobaczenia. Lubię być w Nowym Jorku, ale lubię też wracać do swojego domu na przedmieściach. Pewnie jeszcze 10 lat temu NYC byłby świetnym miejscem dla mnie – dwudziestolatki spragnionej atrakcji, zabawy, rozrywki, kariery i nowych możliwości. Jednak na tym etapie, na którym jestem to na spokojnych przedmieściach czuje się najlepiej. Tu zaczynam budować swoją przyszłość i rodzinę. Ale kto wie, może zdarzy się coś co zmieni mój punkt widzenia i będę chciała poznać Nowy Jork z perspektywy mieszkańca. Nigdy nie wiadomo.

A Ty? Chcesz odwiedzić Nowy Jork? A może marzysz o tym, by tam zamieszkać?



  • Odwiedzić oczywiście, że tak 🙂 jestem pewna, że byłoby to niezapomniane przeżycie- Nowy Jork z „Przyjaciół” albo z „Kevina” 😛

  • W sumie od kiedy pamiętam (no, powiedzmy od liceum) zastanawiam się nad tym jak bym się odnalazł w aż tak ogromnym mieście. Lubię duże miasta, ale nie wiem czy NYC byłby dla mnie zbawienny. Tak czy siak bardzo chciałbym spórbować pomieszkać tam parę miesięcy, żeby liznąć Nowy Jork;-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *